Bankrutuje CBL, największy właściciel centrów handlowych w USA

Mallmageddon, czyli apokalipsa centrów handlowych ma właśnie miejsce w USA. Centra handlowe zostały zabite przez liczne lockdowny, a liczba klientów wynosi już tylko 51% z czasu przed epidemią. Najnowszą i największą ofiarą jest CBL Properties, właściciel ponad 100 centrów handlowych w Stanach Zjednoczonych.  CBL Properties  zostało założone w 1971 roku przez pochodzącego z Polska Mojżesza Lebovitza, jego syna Charles B. Lebovitza oraz Jaya Solomon.  Była to scena niemal jak z „Ziemi Obiecanej” Reymonta, tyle że w Ameryce, a geszeft nie jest włókienniczy, tylko handlowy.

Ci przedsiębiorcy zmienili rynek handlu, zamieniając staromodne domy towarowe w centra handlowe w formie, w jakiej działają dzisiaj. Centra handlowe stały się dzięki nim nie tylko miejscem handlu, ale też spędzania czasu wolnego. Taki model biznesu rozprzestrzenił się po całym świecie, a do Polski dotarł gdzieś tak z 20 lat temu.

Burnsville Center jest jednym z już zamkniętych centrów należących do CBL. Otwarte w 1977 roku, zostało zamknięte w sierpniu 2020 roku z powodu ograniczeń w handlu, nałożonych przez lokalnych urzędników ze względu na epidemię chińskiego wirusa. Miało 3 piętra.

Do dziś prezesem jest Charles B. Lebovitz, syn założyciela CBL Properties. Niestety, jest on też grabarzem tego interesu. Firma właśnie złożyła wniosek do sądu w Houston o bankructwo „ze względu na brak możliwości podniesienia się po COVID-19”. Warto dodać, że CBL Properties jest ustrukturyzowane jako REIT, czyli trust inwestycyjny nieruchomości, który korzysta z niższych podatków, przysługujących podmiotom zajmującym się obrotem i wynajmem nieruchomości. Fundusz zatrudniający około 400 pracowników, do czasu wyprzedaży jego majątku ma pieniądze na utrzymanie ponad 400 pracowników biurowych. Część jego centrów handlowych pójdzie na sprzedaż, a część po prostu się zamknie, wywołując fale bezrobocia w okolicy. Centra handlowe są cennym pracodawcą, bo zapewniają pracę często słabo wykwalifikowanym pracownikom w tak zwanych „entry level jobs”, czyli pracach dla osób nie mających żadnych kompetencji. Do tego współpracują one z lokalnym otoczeniem, zapewniając także pracę kierowcom, gastronomii, logistyce i innym usługom dla handlu.

CBL ma na kontach $258 milionów dolarów, które powinny wystarczyć na czas „restrukturyzacji” – czyli wyprzedaży majątku. Nie znajdzie się jednak na niego zbyt wielu kupców, bo w takiej samej sytuacji są inni administratorzy centrów handlowych.

Ten smutny wykres z Bloomberga pokazuje zmiany ceny akcji CBL oraz PREIT, drugiego największego REITa z Filadelfii. Trend trwa tu od 2016 roku. Widać na nim ostateczny cios w marcu 2020, który wbija gwóźdź do trumny tych dwóch operatorów centrów handlowych. Ruch w centrach handlowych od rozpoczęcia epidemii wynosi obecnie tylko 51% odwiedzających w porównaniu z poprzednim rokiem.

Dlaczego centra handlowe bankrutują?

Istnieją trzy główne powody problemów centrów handlowych w Stanach Zjednoczonych – i aż dwa z nich można by wyeliminować, gdyby kraj byłby rozsądniej zarządzany. Są to:

  • Lockdowny wywołane epidemią chińskiego wirusa. Zamykanie sklepów powoduje oczywisty spadek liczby klientów. Jednocześnie nie istnieją żadne badania, które mogłyby potwierdzić, że zamknięcie tych sklepów w jakikolwiek sposób przyczyni się do zmniejszenia liczby zakażeń. Takich eksperymentów nigdy nie prowadzono, ale zamykanie sklepów nie poprawi sytuacji epidemiologicznej. Przyczyni się za to do bankructw i bezrobocia, które będą miały dużo bardziej negatywny wpływ na zdrowie publiczne. O ile nie istnieją badania na temat wpływu zamykania centrów handlowych na rozchodzenie się wirusów, istnieje za to tysiące badań na temat wpływu bezrobocia na zdrowie. Badacze z Uniwersytetu Sztokholmskiego w badaniu „Czy bezrobocie wpływa na gorszą jakość życia u szwedzkich dorosłych” udowodnili,  że bezrobotni dorośli „mają o 10% gorsze zdrowie” i żyją krócej. Występuje u nich także o 23% więcej przypadków depresji. Badanie uwzględnia wagę nałogów, poprzednich chorób, płci i innych czynników. Zamykanie centrów handlowych jest więc głupotą dyktowaną arbitralnymi decyzjami urzędników, którzy muszą udawać że pracują, wydając przy tym bezsensowne decyzje.
  • Zmiana stylu życia, związana z tym że konsumenci spędzają coraz więcej czasu w domu. Rozrywki dostarcza dziś w większym stopniu Internet, filmy VoD czy gry komputerowe. Przede wszystkim jednak, rynek kieruje się w stronę wygodnych zakupów online, z dostawą do domu. Tracą na tym wszystkie sklepy stacjonarne, nie tylko znajdujące się w centrach handlowych i odpływ klientów będzie trwał. Centra handlowe coraz bardziej próbują zmienić się w miejsca, w których spędza się czas. Ich oferta powinna być jednak dużo bardziej atrakcyjna, aby zatrzymać odpływ klientów.
  • Swoje dodały też zamieszki czarnoskórych w Stanach Zjednoczonych. W atakach bezpośrednio ucierpiały obiekty firmy, a wiele sklepów zostało spalonych i splądrowanych. CBL musiało ograniczyć też działalność niektórych sklepów, zamykając je na czas rozruchów. Ale największym kosztem było i tak podwyższenie cen polis przez ubezpieczycieli. Firmy ubezpieczeniowe w Ameryce nie mają specjalnych polis na „zamieszki i plądrowanie”, ponieważ boją się oskarżeń o rasizm. Ubezpieczenia są wypłacane wobec tego na ogólnych zasadach i wszystkie sklepy odzyskały pieniądze z polis. Ale zakończyło się to podwyżką cen firm ubezpieczeniowych, które muszą odzyskać teraz te pieniądze.

Ten sam los czeka teraz polskie centra handlowe. O ile jednak kraje cywilizowane, takie jak USA pomagają w prowadzeniu biznesu dzięki niskim i korzystnym dla każdego podatkom, lewicowy rząd Jarosława Kaczyńskiego gardzi biznesem. Przede wszystkim jednak Polska jest biednym krajem i nie ma tu kapitału w formie funduszy inwestycyjnych które mogłyby podtrzymać długo firmę przynoszącą straty, tak jak w przypadku CBL. Ponadto, dzisiejszy lockdown został ogłoszony przed lukratywnym sezonem gwiazdkowym, w którym sklepy zarabiają więcej. Polska gospodarka z pewnością wyjdzie zdewastowana po nieudolnym zarządzaniu kryzysem, ale w przeciwieństwie do krajów zachodnich, nie ma fundamentów na których będzie mogła się później podnieść.