Facebook zaorał się sam i traci już 56 miliardów dolarów

Facebook stał od zawsze na froncie walki ideologicznej o słuszną linię sprawiedliwości społecznej, ale teraz zaorał się sam, zapędzając się w (lewy) kozi róg. W piątek, ostatni dzień tygodnia, akcje spółki spadły o 8.3% po tym jak Unilever, jedna z największych korporacji FMCG, ogłosił że nie będzie się reklamował na tym popularnym portalu społecznościowym. W poniedziałek nastąpi zapewnie kontynuacja zjazdu. Odpowiada to 56 miliardom dolarów kapitalizacji.

W Polsce marki Unilever to między innymi udająca polską markę tania herbata Saga, płyn Domestos do czyszczenia klozetów, czy lody Ben&Jerry.

Facebooka, który „ma zbyt słabo walczyć z mową nienawiści„, bojkotuje już ponad 100 firm, między innymi Coca-Cola, Verizon (największy dostawca Internetu do domów w USA) i producent butów Vans. Facebook od początku bardzo mocno angażował się ideologicznie i teraz zbiera tego żniwo, bo opinie członków tego portalu zupełnie nie przystają do utopijnej wizji promowanej przez niektóre podmioty. Miliony osób zebranych na Facebooku używają więc „mowy nienawiści”, która polega na wyrażaniu niezadowolenia wobec nowych ruchów społecznych, generowanych odgórnie. Rzeczywistość społeczna nie przystaje więc do nowej mody, a to właśnie Facebook kopał pod sobą dołki już od dłuższego czasu, promując te nowe ideologie w miejsce zdrowego rozsądku.

Pokojowe protesty ruchu walczącego o równość w USA.

Tam gdzie zaczyna się każda skrajna ideologia, wszystko jedno czy prawicowa, czy lewicowa, kończy się ekonomia. Jak wykazują liczne badania, na przykład bojkoty konsumentów kompletnie nie mają znaczenia i nie wpływają na sprzedaż. Internauci mogą pokrzyczeć, że nie kupują już od dzisiaj produktów z jakiejś tam marki, która zajęła ideologiczne stanowisko, ale w rzeczywistości nikt nie zmienia przyzwyczajeń zakupowych dlatego, że jakaś pani obsługująca firmowego Twittera ogłosiła poparcie dla małżeństw osób nieheteronormatywnych, wymieniając logo firmy na bardziej kolorowe (taka dzielna!). Ale co innego dotyczy bojkotów osób decydujących o zakupach w firmach. Te osoby są zawieszone w takiej samej bańce informacyjnej jak konsumenci, ale muszą realizować politykę virtue signalling (język polski nie nadąża za tymi zjawiskami), niezależnie od tego czy decyzja ma biznesowy sens.

Czy inwestować w akcje Facebooka?

Akcje Facebooka można kupić u kilka polskich brokerów, albo bezpośrednio, albo z ograniczoną ekspozycją w ramach ETFów, albo w ramach kontraktów CFD. Czy warto je zatem kupić? Nie – to spółka utrzymująca się tylko z reklam, które stanowią ponad 98% z 17 miliardów dolarów przychodów. Łaska pańska reklamodawców, szczególnie amerykańskich, na pstrym (nie białym, nie czarnym) koniu jeździ, dlatego nie warto inwestować w firmę, która wszystkie jaja trzyma w koszyku o uchwytach jakości produktów z Aliexpress.

Wyniki za pierwszy kwartał są niby niezłe, ale to kolejny raport będzie tragiczny i można liczyć na spadki cen akcji może do poziomu $200 do końca roku. Istnieją lepsze firmy od Facebooka, a im dalej trzymają się od ideologii, tym lepiej na tym wychodzą. Konkurenci z Instagrama, Snapchatu, 4chan i chińskiego Reddita dyszą na plecach, nie mówiąc już o regionalnych serwisach, takich jak portal ze śmiesznymi obrazkami z papieżem Wykop w Polsce.

Również analiza techniczna wygląda źle dla Facebooka, nawet na godzinowym wykresie, czyli długoterminowym.

Z pewnością zauważyliście spadek jakości reklam na Facebooku w ostatnim czasie – to pokłosie odejścia reklamodawców i zastąpienia ich przez spamerów. Akcje Facebooka to słaba inwestycja i lepiej zainwestować w chińskie spółki z kapitałem państwowym, działające w kraju, w którym wszyscy śmieją się z klinczu w jaki weszła Ameryka. Ideologia, wszystko jedno jaka, nie powinna nigdy przesłaniać zdrowego rozsądku, a w szczególności decyzji dotyczących wydawania pieniędzy. Sprężyna za mocno wygięta, w końcu pęka i wybija zęby temu kto ją przegina.