Mieszkańcy Florydy którzy biorą zasiłki, muszą udowodnić że aplikują o pracę 5 razy w tygodniu

Zasiłek dla bezrobotnych na Florydzie wynosi 2300 USD miesięcznie (8800 zł miesięcznie) i nikomu nie chce się już pracować. Konserwatywny gubernator Florydy Ron DeSantis znalazł jednak prosty trik na długotrwale bezrobotnych, którego nie potrafią wdrożyć polscy urzędnicy.

Stany Zjednoczone pływają w ofertach pracy, a bezrobocie jest najniższe od lat 70. Znalezienie pracownika na Florydzie, przede wszystkim w branży turystycznej jest teraz tam tak trudne, że restauracje skracają godziny pracy, bo nie mogą znaleźć kelnerów i kucharzy. Nie pracuje już tylko ten, komu nie chce się pracować.

Młodzi Amerykanie maszerujący po tak zwany „dochód podstawowy”.

Przyczynił się jednak do tego zasiłek covidowy, wypłacany do dziś od ponad roku w USA. Na Florydzie wynosi on 2300 USD miesięcznie, albo około 8800 złotych.

Mieszkańcy Florydy, którzy dostają zasiłki, muszą teraz udowodnić, że aktywnie poszukują pracy, jeśli chcą dalej dostawać pieniądze. Od wtorku muszą rejestrować się w urzędzie pracy, udowadniając, że aplikowali o pracę co najmniej 5 razy w tygodniu.

Jak twierdzi De Santis:

„Normalnie, kiedy dostajesz zasiłek dla bezrobotnych, to chodzi w nim o to, że jest tymczasowy i że musisz znaleźć sobie pracę, aby przestać brać zasiłek dla bezrobotnych. (…) Chyba jest jasne, że mamy pełno ofert pracy.”

Ron de Santis

O ile Polska prowadzi narastającą politykę rozdawnictwa, promując biedę i bezrobocie, w najbogatszym kraju świata stawia się na tradycyjne wartości protestanckie, takie jak praca i przedsiębiorczość.