Polska kupuje reaktory od firmy, która nie zbudowała żadnego reaktora

Firma NuScale Power nie zbudowała do tej pory żadnego reaktora atomowego, ani nawet nie jest notowana na giełdzie. Finansowała ją natomiast spółka skazana za prowadzenie piramidy finansowej. Za jej sprowadzenie do Polski odpowiada wybitny specjalista od energii nuklearnej, Jacek Sasin.

NuScale Power to amerykańska firma zajmująca się projektowaniem i produkcją małych reaktorów nuklearnych. Problem w tym, że ta firma nie zbudowała do tej pory żadnego takiego reaktora, a co więcej reaktory typu SMR w ogóle do tej pory nie istnieją. To teoretyczne konstrukcje (tak jak Polska jest teoretycznym państwem), które może będą, a może nie będą działać.

Poza tym, ich planowany koszt ma być tak duży, że wycofały się z jej budowy amerykańskie spółki sektora użyteczności publicznej.

O wielkim sukcesie kraju poinformował najlepszy polski strateg i specjalista od energii nuklearnej, a także chwali się sama firma.

NuScale Power to zresztą mały i bardzo tajemniczy podmiot, który nie jest nawet notowany na giełdzie. Dlatego nie musi przedstawiać pełnych raportów finansowych, nie da się go sprawdzić i działa tylko jako spółka LLC – z ograniczoną odpowiedzialnością.

W 2011 roku, największy inwestor tej firmy Kenwood Group, został skazany przez amerykański SEC za prowadzenie piramidy finansowej. Chociaż sam NuScale nie brał udział wyłudzeniach, to gdy środki zostały zamrożone, firma musiała zwalniać pracowników i ciąć koszty. To dlatego, że bez kroplówki inwestora, nie ma dochodów które pozwalałyby się jej utrzymać. Według pozwu, menedżer Kenwood Group miał ukraść 53 miliony dolarów (czyli 3 sasiny), wyprowadzając je na konta offshore.

Pewne jest za to jedno, że ta firma żyje z dotacji i kredytów, bo nie ukończyła żadnych projektów. Firma nie zbudowała ani jednego reaktora, a technologia małych reaktorów SMR nie została nigdzie sprawdzona. Nikt w ogóle nie zbudował jeszcze żadnego reaktora tego typu.

Rozmowy polskich negocjatorów w sprawie budowy elektrowni atomowej. 2022, koloryzowane.

Jeżeli w ogóle będą działać, te reaktory mają dostarczać nie tylko mało energii, ale do tego będą drogie. Dlatego właśnie jak informuje amerykański Science, najstarszy i najbardziej prestiżowy magazyn naukowy, w artykule poświęconym elektrowniom NuScale o wymownym tytule Kilka amerykańskich firm użyteczności publicznej wycofuje się z umowy o budowie nietypowej elektrowni atomowej”. Podtytuł jest jeszcze lepszy: „Nawet z państwowymi dopłatami, plany budowy elektrowni NuScale są dla niektórych za drogie”.

Sprawdźmy teraz najbardziej soczyste kawałki z tego artykułu:

„Plany budowy innowacyjnej nowej elektrowni atomowej (…) stały się w ostatnich tygodniach zagrożone. Osiem z 36 firm użyteczności publicznej, które podpisały umowę o pomoc w budowie elektrowni, wycofało się z umowy.”

„Krytycy tego projektu twierdzą, że elektrownia, projektowana przez NuScale Power będzie niezwykle droga.”

„Jeśli elektrownia NuScale nie będzie działać przez cały czas na pełnej mocy, będzie mniej efektywna, a nawet jeszcze droższa.”

Reaktory będą więc drogie, dostarczając przy tym mało energii i nie chcą ich nawet w USA. Elektrownia węglowa w Bełchatowie dostarcza 5000 MW, a te mini reaktory mają zapewnić zaledwie 60 MW na reaktor, czyli 1,2% tej mocy. Oczywiście o ile w ogóle uda się je uruchomić w planowanym terminie 2029 roku, czyli dopiero za siedem lat, bo i tak są to konstrukcje eksperymentalne. Po co nam to?

Energia atomowa – nie ma lepszej

Wygląda to niemal jak sabotaż polskiej energetyki jądrowej. Zamiast sięgać po sprawdzone rozwiązania budowy kompletnych elektrowni atomowych największych firm z Francji, Japonii, albo Wielkiej Brytanii, KGHM podpisuje umowę z jakąś wydmuszką na reaktory, których nikt jeszcze nie widział.

Wątpię jednak, żeby to szkodzeniu państwu było celowe. Jak zwykle bierze się z głupoty, indolencji, niekompetencji i lenistwa, które towarzyszą temu krajowi od wielu lat. Polska jest energetycznie zacofanym krajem, za co rachunek płacimy teraz. Lobby kopaczy węgla, a także nieudolni polscy posłowie i ministrowe nigdy nie pozwolili na budowę elektrowni atomowej, blokując ją swoją indolencją. Z tego powodu Polska jest teraz atomowym zadupiem Europy.

Strajkujący górnik kręci korbką, żeby dostać więcej pieniędzy

Im kraj bardziej zaawansowany, tym ma więcej elektrowni atomowych. Liderem na świecie jest Francja, która 70% energii generuje z atomu. Styczniowy odczyt inflacji w tym kraju wyniósł tylko 2,9%. Ten wynik bierze się między innymi z taniej energii. Ten kraj, który powinien być dla nas wzorem, ogłosił właśnie program rozbudowy energetyki jądrowej. Emmanuel Macron zapowiada budowę 14 nowych dużych reaktorów i wielu innych mniejszych reaktorów, co ma ograniczyć emisję dwutlenku węgla.

Mapa elektrowni atomowych w Europie (International Nuclear Safety Center).

Energia z atomu jest czysta, ekologiczna i tania. Elektrownia atomowa produkuje najmniej odpadów ze wszystkich form generowania energii, także odnawialnej. Części oraz baterie dla wiatraków i fotowoltaiki muszą być bowiem regularnie wymieniane, co tworzy ogromne ilości odpadów, których i tak nie da się zutylizować. Składają się na nie bowiem tony metali ciężkich i związków chemicznych, które można najwyżej gromadzić na wysypisku śmieci.

Dla porównania elektrownia atomowa generuje zaledwie 5 gramów odpadów wysoce promieniotwórczych, na rok zużycia energii przez przeciętną osobę. To tyle, ile waży kartka papieru. Zapewnienie energii dla całej populacji Polski na rok, wygenerowałoby więc zaledwie 190 ton odpadów rocznie. Nie wspominając już o tym, że za energię płacilibyśmy pewnie z jedną czwartą bieżących kosztów, ograniczając inflację. Tak jednak nie będzie, bo polska elektrownia atomowa nigdy nie powstanie.